poniedziałek, 14 grudnia 2015

Rozdział 10

*Francesca*
Zadzwonilismy do drzwi ale nikt nie otworzył
- Super... - Westchnęłam - Pewnie już się powiesił
Maxi zaczął się śmiać. Chyba naprawdę głośno bo nagle drzwi się otworzyły. Jest! On żyje!
- Fran! - Krzyknął i mocno mnie przytulił - Nic ci nie jest?
- Yyy... Chyba nic oprócz tego że Robert chciał mnie dać do burdelu
- Nawet mi nie mów. Jakiś facet podrywał mnie i Maxiego - powiedział a ja zaczęłam się śmiać
- No co? Nic z tym nie zrobię jestem taki pociągający
- Wmawiaj sobie - zaśmiałam się a on udał obrażonego - No nie złość się - dałam mu buziaka i w końcu się uśmiechnął
- Maxi... - Zaczęłam
- Tak?
- Co ci odwalało w tym szpitalu?
- Nic takiego
- Śpiewałeś do mnie żono moja
- Zamknij ryj - powiedział cicho a ja zaczęłam się śmiać widząc minę Diego

*Naty*
* 2 GODZINY PÓŹNIEJ*
Wszystko jest już ok. Jakąś godzinę temu Diego zmył się z Fran i szczerze nie wnikam co się tan teraz u nich dzieje. W każdym razie jest już późno. Będę się już chyba zmywać bo nie wyszłam jeszcze z domu Maxiego.
- Maxi! Ja już wychodzę!!- krzyknęłam bo był w kuchni.
- Nie!!! Zostańmy razem! - Zaczął śpiewać
- Idź na piosenkarza
- No weź! Z resztą jest już późno
- Maxi mieszkam dwie ulice dalej.
- Nie bo.... Pedofile grasują w..... W parku!
- Maxi, ale ja nie przechodzę przez park.... A poza tym nie chce sprawiać kłopotu...
- Ale nie będziesz sprawiać kłopotów. Ja wręcz bym chciał żebyś została.
- No dobra... To gdzie będę spała?
- No ze mną. Co nie?
- Skąd mogę wiedzieć że mnie nie wykorzystasz... - powiedziałam uwodzicielski tonem
- Oj Naty....
- No dobra....Ale nie mam pidżamy.... I druga sprawa ... Co z twoją mamą?
- Po pierwsze : Moja mama wraca dopiero za 2 dni, po drugie: zawsze możesz wziąć coś mojego...
* Pół godziny później*Maxi*
 Podniosłem głowę i złączyłem nasze usta w dość namiętnym pocałunku. Naty tylko je  pogłębiała . Po chwili siedziała na moich kolanach. Zacząłem ją całować po szyi i jednocześnie odpinać suwak od jej sukienki. Dziewczyna powoli odpinała guziki mojej koszuli. Kiedy byliśmy już na samej bieliźnie, zrobiliśmy to.



środa, 2 grudnia 2015

Rozdział 9

*Naty*3 dni później*
Niestety nie wyciągnęliśmy nic więcej od Roberta. Co za świnia! Ale i tak dostanie debil dożywocie za nielegalne burdelowanie! A do tego gejowskie!
Martwi mnie to ,że jeszcze nie znaleziono Francesci. Diego..... Zamknął się w pokoju i do teraz nie wychodzi... Ciekawe jak on korzysta z kibelka? Nie wnikam. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Podniosłam urządzenie i spojrzałam na ekran. Nieznany numer... Odebrać , nie odebrać,  odebrać , nie odebrać
Nathalia Ogar! Odbiorę .
- Halo
- Dzień dobry, tutaj policjant Swierczyn, dzwonię w sprawie zaginięcia pewnej dziewczyny
- Francesci?!
- Nie wiem jak jej tam było. Podobno znaleziono ją w rowie w pobliskim lesie
- Boże, co z nią?!
- Jest w ciężkim stanie i wychłodzona
- Ło Mariuszu
- Słucham? Nazywam się Oliwier Swierczyn
- Nie, nic, nic, nic
- Aha... Czy mogłaby pani przyjechać na Ulicę Stefana 12?
- Tak, już jadę. Wezmę też jej chłopaka. Do widzenia
- Do widzenia
Gdy się rozłączyłam pobiegłam szybko do Maxiego.
Drzwi były jak zwykle zamknięte więc posługując się umiejętnością wspinania weszłam przez okno... To nienormalne!  Powoli zmieniam się w chłopczyce!
Widok który zobaczyłam sprawił że natychmiast zaczęłam się głośno śmiać.

Ale mimo to chłopak nadal się nie obudził. Jakim cudem on w ogóle spał. Przecież jest 15:20! Jezus Maria on gada przez sen!
- Ohh! Nataliaaa.... Ty moja kocico... Mrrrr
Nie ja nie mogę! Co za zboczach! Jeszcze takie rzeczy mu się śnią?! Nie wnikam co on robił przed snem...
- Natalciu...tygryski... Aaaa
Nie! Tego już za wiele
- Wstawaj zboczeńcu!  - Ryknęłam a on aż podskoczył i spadł z łóżka
- Ale kochanie... 
- Żadnego ale. Rozpieściłam cie a teraz marsz do łazienki się ogarnąć bo wyglądasz jak moja babcia!
- Kocham cieee...
- Serio myślisz że jak powiesz ze mnie kochasz to ci odpuszczę? 
- Tak
- Eee.... No dobra. Chodź tu -powiedziałam i pocałowałam chłopaka. - Teraz pójdziesz się ogarnąć? 
- No dobra - powiedział Maxi i wszedł do pomieszczenia obok.
Po 10 minutach czekania wyszedł z tą swoją czapką na głowie
- A właściwie... Jak weszłaś do domu?
- Eeeee... No bo okno było otwarte
- Weszłaś przez okno prawda?
- Ehe
- Spk. A stało się coś ze biegłaś?
- Skąd wiesz że biegłam? 
- Jesteś strasznie czerwona a we włosach masz robaka
- Fuj!!! Zabierz go!!' Zabierz go!!!
- Spokojnie. Ja tylko żartowałem
- Jeżeli jeszcze raz tak mnie przestraszył to wylądujesz za oknem... A tak w ogóle mam ci coś do powiedzenia
- Co?
- No bo.... Znaleźli Fran!  Jest w szpitalu..
 I nie jest z nią dobrze
- Co?! Diego wie?!
- Nie,  jest strasznie przemęczony po tych paru dniach. Zastanawiam się czy on w ogóle śpi.
- Tak, to prawda. Chłopak się załamał ale przecież Fran się odnalazła! Wiesz jaki będzie szczęśliwy?
- Trzeba z nim tam pojechać. 
- Ok. To ja wezmę auto a ty zadzwoń do Diego. Albo nie, pojedziemy po niego I... 
- Wciągnięty go do furgonetki której nie mamy?
- Tak, gratulacje logicznego myślenia Maxi.
- Ok to jaki masz plan
- Po prostu wyjdzie cały w skowronkaxh z domu i pojedziemy do szpitala. I nie nie będziemy się bawić w Batmana i grzecznie pojedziesz że mną na Ulicę Stefana 15.
- Mi pasuje- powiedział a ja wykonałam face palm
- Jedziemy już czy nie?! W szpitalu jest moja przyjaciółka!
- Okej, okej!
- Ej Maxi, mam pomysł. Może zabierzemy Fran do domu.... I no wiesz zrobimy niespodziankę Diego.
- Mi pasuje tylko czy on się do tego czasu nie zabije?! 
- Wiesz co? To trzeba się będzie pospieszyć.
* 10 minut później*
Jesteśmy już w szpitalu. Ponoć z Fran jest już dobrze i może wyjść. Tak przynajmniej powiedział lekarz a z samą Fran się nie widzieliśmy bo jakaś wredna pielęgniarka nie chce nas tam wpuścić. O idzie inna pielęgniarka. Szybko! Wymyślę jakieś kłamstwo na poczekaniu
- Przepraszam możemy wejść do Francesci Cauviglii?
- A kim państwo dla niej są? 
Zanim zdążyłam się odezwać Maxi zaczął
- Jestem jej mężem! 
- Co?! - Krzyknelam ale pozwoliłam kontynuować kobiecie 
- Jakiś taki młody jesteś...
- Na miłość nigdy nie jest za późno.  - powiedział a ja wyplułam wodę którą właśnie piłam. 
Nagle zza drzwi wyłoniła się Fran z zapakowaną torbą. No tak, miała dzisiaj wyjść. 
- Żono moja, serce moje- śpiewał niezdarnie Maxi a ona spojrzała na niego jak na debila. Nie byłam na niego zła. Wiem że robił to dlatego że stała tu dalej ta durna kobieta!
Kiedy pielęgniarka poszła rzuciłam się na przyjaciółkę. 
- Francesca! - Krzyknęłam i przytuliłam brunetke
- Naty! Nawet nie wiesz jak tęskniłam!
- Ty?! Prawie przez ciebie zeszłam na zawał
- Yyy... Jest z wami Diego?
- Chyba właśnie się tnie - odpowiedział dumnie Maxi
- Co?!
- Wiecie co... Chodźcie do niego co wy na to? - Odezwalam się 
- Dobry pomysł, a utak w ogóle to mówiliście mu chociaż że się odnalazłam?!- powiedziała Fran
- Wieeeesz....- powiedziałam
- Natalia!!!- ryknęła - Jedziemy!!! Już!!!



NataliaNaty292
DomiNika

środa, 25 listopada 2015

Rozdział 8



*Naty*
Dalej nie wiemy co z Fran. Siedzimy teraz w salonie u Diego i czekamy aż wróci z ładowarką do telefonu. No co?! Przecież musi jakoś naładować komórkę bo jak mamy namierzyć jego dziewczynę?!
Wrócił nim zdążyłam dokończyć zdanie ale ręce trzęsły mu się tak ,że przypominał osobę chorą na parkinsona!
- Diego.... może jednak ja to zrobię -powiedziałam i wzięłam od niego urządzenie. po podłączeniu go do prądu niecierpliwie czekaliśmy na włączenie telefonu. Już za chwilę dowiemy się gdzie jest moja przyjaciółka!
- Cholera nie działa! Leć po następną! -powiedział Maxi
Chłopak spojrzał na mnie morderczym wzrokiem. Szczerze?! Nie dziwię mu się! Leciał już po 10!
- Naty.... A może lepiej jak spróbujemy go włączyć...
Po kilkusekundowym czekaniu komórka się włączyła!
- Zabiję cie Naty - warknął Diego
- Powiedział facet z parkinsonem - powiedziałam i razem z Maxim zaczęliśmy udawać jego trzęsące się dłonie tak ,że na jego twarzy pojawił się grymas.
Maxi przytulił mnie a Diego wyszedł z domu podążając za sygnałem GPS.
- Diego ! Czekaj! -powiedziałam
- Czego?!
- Pokaż komórkę!
Wykonał moje polecenie a ja spojrzałam na ekran urządzenia bardzo uważnie.
- Zwariowałeś?! - krzyknął Maxi - Chcesz iść 200km na piechotę?!
- No a co?!
- Jesteś porąbany?! Jedziemy moim autem! Wsiadaj!

*Francesca*
Chłopak ciągnął mnie w stronę tajemniczego budynku
- Po co mnie porwałeś?
- Jesteś mi potrzebna - powiedział i otworzył przede mną drzwi
Weszłam i stanęłam jak wryta. Byłam mu potrzebna do burdelu!!! Przede mną stali w kolejce napaleni mężczyźni w samych bokserach
- Kto ją chce?! - ryknął Robert
Wszyscy się zgłosili... Przestraszona spojrzałam na niego a po chwili... kopnęłam go w twarz. Pobiegłam w stronę drzwi wyjściowych i pędem zwiałam w stronę najbliższego lasu. Przecież tam nie powinni mnie szukać! Biegłam w głąb lasu omijając drzewa, ale niestety nie zauważyłam ogromnej gałęzi przed sobą co  doprowadziło mnie do głębokiego rowu. Wyjęłam telefon który w tym momencie mi padł. Ciekawe jak stąd wyjdę...

*Diego*
Wiem że zachowuje się jakbym dostał Parkinsona i epilepsji równocześnie ale martwię się o Fran. Co jeśli ten Robert coś jej zrobi?
- To tutaj - powiedział Maxi i wskazał na budynek przed nami - Chyba...
- Jak to chyba?! - krzyknąłem
- Straciłem sygnał, chyba padł jej telefon... chodźmy najpierw do budynku
Weszliśmy a to co zobaczyliśmy przerosło wszystko!!! Trafiliśmy do burdelu! Nagle jakiś koleś zaczął przystawiać się do Maxiego a ja wybuchłem śmiechem
- Zostaw mnie zboczeńcu mam dziewczynę! - krzyknął
- Zaraz będziesz miał też chłopaka - poruszył zabawnie brwiami a Maxi skrył się za mną
- Bierz jego! On jest wysoki, przystojny... - zaczął wymieniać a ja spojrzałem na niego jak ma debila
- Co ty brałeś? - spytałem
- Hey baby - powiedział do mnie ten facet
- Ja pierdole bierz Naty! - powiedziałem wskazując brunetkę
- Gustuje w facetach - powiedział
- Słuchaj facet jest tu jakiś Robert? - powiedziała lekko zirytowana Naty
- Tak, w biurze - wskazał drzwi a my z Maxim szybko tam pobiegliśmy
Co za zboczeniec! Na dodatek gej!
Weszliśmy do drzwi gdzie zobaczyłem wkurzonego brunet
- Słuchaj pedale - przywaliłem mu w twarz - mów gdzie jest Francesca!
- Gdzieś na pewno - prychnął
Tym razem kopnął go Maxi
- Ogarnijcie się! Uciekła!

wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 7



*Naty*
- Eeee... No bo ja... To nie tak ,że my to robiliśmy ...
- Ech dziecko ty wiesz jak ja szalałam z tatą Maxiego gdy byłam w twoim wieku?
- Rozumiem ,że chodzi pani o przytulanie się?
- Nieee..... Chodziło mi o to co miałaś robić z Maxim...
- Ale my się tylko całowaliśmy...
- W samej bieliźnie?!
- Maxi ! Pomocy!
- On ci już raczej nie pomoże...
- Co pani mu zrobiła?
- Zamknęłam
- Gdzie?
- W szafie
- Chyba pani sobie kpi
- Nie mogłam sobie pozwolić ,żeby tak szybko to robił z dziewczyną
- Przecież pani powiedziała ,że jak była w moim wieku to już to robiła!
- Ale to co innego!
- Ale dlaczego?! - krzyknęłam
- Dziecko, ty już wiesz dlaczego
- Niech pani ze mnie zejdzie!
- Czy ty śmiesz mówić ,że jestem gruba?!
- Nie ale..... - w tym momencie usłyszałam krzyk Maxiego dobiegający  szafy!
Zepchnęłam otyłą kobietę z siebie prosto w stertę zużytych pieluch co pozwoliło mi na szybkie wygramolenie ze śmietnika. Pobiegłam szybko do drzwi aby uratować swojego Maksia. Chwila.... To nie powinno być na odwrót?! Coś tu nie tak.... No cóż... Dziś to ja będę księciem na białym koniu a on.... Księżniczką w różowej sukience zamkniętej.... w szafie? Boże.... To by się nadawało na bajkę Disneya.
Ponownie usłyszałam krzyki Maxiego.... Gadał coś niezrozumiałego.
- Karate kid!!!- wrzasnął i usłyszałam głośny dźwięk wywarzanych drzwi od szafy.
Stałam tak przy drzwiach i przypatrywałam się całej akcji. Maxi wyleciał zwinnie przez okno lądując w śmietniku na przerażonej mamie chłopaka.
- Złaź ze mnie natychmiast!- krzyknęła kobieta a na mojej twarzy mimowolnie zagościł szeroki uśmiech. Tym razem nie wytrzymałam i zaczęłam tarzać się po trawie jak jakaś psychopatka!
Super! Ja chyba jestem nienormalna! Kto jest na tyle normalny jak ja ,żeby:
- wylecieć przez okno w samej bieliźnie
- wpaść do śmietnika
- zostać przygniecionym przez grubaskę
- Tarzać się w bieliźnie po trawie
Jak nie bedę po tym wszystkim chora to będzie chyba cud. Na dworze jest chyba 5 stopni!
Podeszłam do śmietnika i ze śmiechem patrzyłam na bitwę pomiędzy matką a synem. Najśmieszniejsze było to ,że bronią były pieluchy!
- Może byś się ubrała młoda panno!- powiedziała pani Helena a ja dopiero teraz spostrzegłam ,że jestem w samej bieliźnie! I to do tego koronkowej ! Maxi to chyba zauważył a ja poczułam się tak jakby rozbierał mnie wzrokiem. Natalia! O czym ty myślisz! W takiej chwili jak ta chętnie powiedziałabym mu teraz " Bierz mnie tygrysie!" ale"
1. Mama Maxiego chyba zaczęłaby mnie nienawidzić
2. Mój telefon zadzwonił
Wzięłam swój telefon by spojrzeć na wyświetlacz . Diego- pomyślałam i niechętnie przycisnęłam zieloną słuchawkę przykładając telefon do ucha

Rozmowa

- Czego chcesz pacanie -warknęłam do urządzenia
- Natalia wysłuchaj mnie chociaż! Daj mi szybko Maxiego!
- Jezu nie wkurzaj się tak ! Już daje, daje. -westchnęłam i podałam telefon chłopakowi

*Maxi*
Natalia podała mi komórkę mówiąc przedtem ,że Diego chcę ze mną rozmawiać... Ehhh Dlaczego los jest wobec mnie taki okrutny. Dlaczego ten pacan musiał zadzwonić akurat teraz! Teraz kiedy miałem takie widoki! Natalia w koronkowej bieliźnie! Normalnie chciałbym tak codziennie. Dlaczego ona w tym nie śpi?! Miałbym takie wspaaaniałe sny...
-  Czego przerywasz mi najlepszy dzień w moim życiu?!
- Eeeee..... Już nic....
- Co się stało? Dlaczego zadzwoniłeś?!
- Nie nic.... Po prostu ktoś porwał Francescę.... Wybacz ,że zadzwoniłem. Nie będę przerywał Ci najlepszego dnia w twoim życiu -dodał sarkastycznie
- Co?!
- Nic, już się rozłączam. No to cześć
- Diego! To nie pora na fochy! Jak to ktoś porwał Fran?!
- No nie wiem komuś się spodobała! - warknął ironicznie
- Diego!!!
- Jej mama do mnie dzwoniła z komisariatu, podobno widziała jak jakiś facet zabrał ją do samochodu. Dalej jej już nie widziała
- I jesteś taki spokojny?
- Nie wkurwiaj mnie nawet - warknął
- Po co do mnie dzwonisz?
- Żebyś kuźwa pogrzeb załatwił, wiesz?!
- No weź nie o to mi chodzi!
- To co się głupio pytasz?
- Dobra, dobra... Co zrobimy?
- Nie wiem. Wbiłem na kompa Fran, nie była wylogowana z facebooka. Widziałem jak jakiś Robert pisał że ją zabije, ale najpierw weźmie do swojego burdelu - powiedział cicho
- Naprawdę?!
- Nie! Krasnoludki ją wzięły bo im się sprzątać w tym ich gównianym domu nie chce! - prychnął ironicznie
- Byłeś z tym na policji?
- Tak, ale zaczną ją szukać dopiero po 24 godzinach
- Wiesz co,przyjdziemy do ciebie za pół minu...
- Czekaj! Francesca miała w telefonie gps, można ją namierzyć
- Przyjdziemy do ciebie i zaraz wszystko wyjaśnimy
Rozłączyłem się i spojrzałem w stronę Naty
- Ubieraj się, idziemy do Diego
- Czemu? Ja miałam inne plany - spojrzała na mnie uwodzicielsko
- Francesce porwał jakiś facet i wziął ją do burdelu
- Co?! Już się ubieram! - krzyknęła i pobiegła w stronę mojego pokoju









sobota, 21 listopada 2015

Rozdział 6



*Francesca*
- Yyy... bo ja... - nie umiała się wysłowić - Ale nie złość się na mnie - powiedziała błagalnym tonem
- Wiecie co, dziewczyny? - zaczął Maxi - Chyba mnie Beyonce woła - powiedział i zwiał
- Wiem, że podsłuchiwałaś - powiedziałam unikając jej smutnego spojrzenia - Znowu
- Przepraszam, nie chciałam żeby tak wyszło - mówiła i prawie się popłakała
- Dobra, wiesz co? - powiedziałam - Chodź tu - przytuliłam ją
- Nie jesteś zła? - spytała optymistycznie
- Jestem - zaśmiałam się - Ale nie chcę się z tobą kłócić - Ty jesteś z Maxim, a ja...
- Z Diego - przerwała mi i pisnęła - Nawet nie wiesz jak się ciesze że jesteście razem. W końcu kiedyś się przyjaźniliście, czułam że w końcu coś do siebie poczujecie. Znaczy, na początku też ich (Diego i Maxiego) nienawidziłam, ale gdy bardziej się do nich zbliżyłyśmy...
- Rozumiem - uśmiechnęłam się - Ja też się cieszę - pisnęłam i zaczęłyśmy skakać
- Czekaj Fran... - momentalnie posmutniała
- Co jest? - powiedziałam przestraszona
- Jesteśmy z nimi! - krzyknęła
- Wiem - powiedziałam zdezorientowana - Co w związku z tym?
- Szkoła... - powiedziała załamana - Zawsze się z nich wyśmiewałyśmy, a gdy wszyscy się dowiedzą... Nie będziemy miały życia - spojrzała na mnie czekając na moją reakcję
- Naty, po pierwsze uspokój się - złapałam ją za ramiona - Kto zawsze rządził tą szkołą
- My...
- Kto teraz rządzi tą szkołą?
- My - powiedziała już pewniej
- A kto będzie rządził tą szkołą?!
- MY!
- Tak! - krzyknęłam - To się nie zmieni, królowe zawsze będą jedne - przybiła mi piątkę
- Tylko teraz mamy królów - powiedziała z uśmiechem
- To Naty jaką znam, pewną siebie, zabawną i szaloną dziewczynę - westchnęłam - Czasem ci zazdroszczę
- Co? Niby czego? - zdziwiła się
- Twojego charakteru, zawsze potrafisz postawić na swoim, jesteś pewna siebie i zawsze żyjesz pełnią życia... A ja? Jestem szarą myszką kryjącą się za swoją przyjaciółką...
- To nie prawda. Każda z nas jest inna, dzięki temu się dopełniamy - uśmiechnęła się - Gdyby każda byłaby taka sama to... nie wiem czy byśmy się przyjaźniły
- Może masz rację - prychnęłam - Pewnie że masz - zaczęłyśmy się śmiać i ruszyłyśmy w stronę domu brunetki

*Naty*

Zdecydowałyśmy jednak iść do domu Maxiego bo mieliśmy do niego dużo bliżej niż do domu Francesci. Po wstąpieniu do budynku który jak zresztą zawsze był otwarty zobaczyliśmy widok który zajmował całe nasze życie. Diego i Maxi tańczący Makarene! 
- No dalej Diego! Rusz te obolałe pośladki!
Chciałam coś powiedzieć ale Francesca zasłoniła mi twarz. 
- Cicho...- występowała z uśmiechem na ustach
- Diego! Masz ten potencjał! Ruszaj tymi bioderkami!
- To faceci mają biodra?
- No co?! To nie moja wina ze Francesca ci nie dba o tę twardą dużą dupę! Jesteś za bardzo spięty! Zrobić ci masaż?
- No chyba se jaja robisz! - Obie wparowalysmy do pokoju
- Ja o niego nie dbam?! - Krzyknęła Fran
- Tak, jest bardzo spięty i....- nie zdążył bo Francesca się na niego rzuciła. Gdyby nie Diego to Maxi byłby już martwy. 
- Nie bij mnie tylko idź żeby się twój chlopaczek rozluźnił 
- To dopiero wieczorem! Ty też mógłbyś zająć się Natalią bo biedna się tobą znudzi.
- Coooo?! - Powiedziała Fran- Chyba se kpisz zboczeńcu!
- A może ty byś chciał... Z Fran - zaczął Maxi
- Chcieć a móc to dwie różne sprawy - odpowiedział Diego a Fran opadła szczęka
 
*Wieczorem*
Francesca i Diego gdzieś zniknęli a ja nie mam pojęcia gdzie są i co robią. Może Maxi miał rację? Hmm zrobię tak... Zadzwonię do Fran, jeśli nie odbierze "to robią". Jeśli odbierze to się bardzo zdziwię. Obstawiam opcję pierwszą. Za moim zdziwieniem odebrała już po trzecim sygnale.
- Fran, gdzie jesteś?
- W domu a co?
- Nie, bo se tak myślałam... Że jesteś z Diego... Sama... Z nim... W łóżku... Może jesteście goli...
- Co?! Jestem sama zboczeńcu!
- No sama... Z Diego.. W łóżku...
- Nie zaczynaj! Jestem sama w domu. 
- Kochanie gdzie jest ta kawa?- usłyszałam głos Diego
- Ale jesteś sama?! -powiedziałam ironicznie
- No bo...Yyyyy....Ja. Pod cukrem -krzyknęła a ja siedziałam zdziwiona z słuchawką przy uchu słuchając tej idiotki
- A co potrzebuję kawy po tak męczącym wieczorze ze swoją ukochaną?
- Yyyy, muszę kończyć. Pa -zanim zdążyłam coś powiedzieć rozłączyła się a ja zaczęłam się sama do siebie 
- Jest! Wiedziałam -pomyślałam
- Maxi! Miałeś rację!
- Ale co? -spytał podchodząc do mnię
- No ,że Francesca to robi z Diego!
- Serio? Myślisz ,że to robią? Przecież to byłby jej pierwszy raz. To byłoby bez sensu. Jak chcesz to zadzwoń do niej.
Wzięłam do ręki komórkę i usłyszałam głos dziewczyny.
- Ty zboczeńcu! Wszystko słyszałam . Wcale się nie rozłączyłam!
- Ja też to słyszałem- usłyszałam głos chłopaka dobiegający z urządzenia
- Zamknij się i pij tą kawę idioto!
- Serio myślałaś ,że to robimy?
- A nie?!
- Nie! -krzyknęli jednocześnie
- Mama Fran zaprosiła nas na pizzę idioto!
- Taaa a potem jeszcze na noc...
- Moi rodzice też to słyszą...
- Dzień dobry! Jak państwo mogą zapraszać go do tego domu! Przecież on Francesce dziecko zrobi!
- Wyrażaj się młoda panno. -powiedziała mama Fran -przecież on tylko pił sok truskawkowy....i przy okazji komplementował moją niebiańską fryzurę
- eeeee... A on nie pił kawy?
- Robiłem ją dla Francesci!-powiedział Diego
- Ach ta młodzież. Tylko "to" im w głowie
- Mamo!-krzyknęła Fran do swojej rodzicielki
- Ej, ale wy jeszcze tego nie robiliście?! -spytał tata Fran
- Weźcie ogarnijcie się!
- A tak w ogóle, to kiedy doczekamy się wnucząt?
- Boże czy ty to widzisz...
- To robiliście to już czy nie?!
- Nie!
Słuchaliśmy już tak z godzinkę aż w końcu Diego musiał wyjść już od Francesci i teatrzyk się skończył.
- Czyli...powiadasz ,że Francesca jest dziewicą...Tak?
- Taak. Do czego zmierzasz?
- Ty zaraz nie będziesz -powiedział  a ja zaczęłam nucić
- A teraz chodź tu do mnie, poczuj się swobodnie - a Maxi
- Będę brał Cię, na aswalcie
Sekundę później byliśmy już prawie nadzy w pokoju Maxiego. Nagle usłyszeliśmy krzyk.
-Maksiu! Syneczku! Wróciłam
- Cholera jasna!-powiedział Maxi - Natalia! Ubieraj te majty! 
- Natalka u ciebie jest?! Czekajcie już do was idę !
- Nie! Mamo ! Jestem sam! Nie wchodź! Przebieram się!
- Dobrze syneczku! Przyjdę do ciebie za 5 minut. Posprzątam wszystkie zakamarki. Nic się nie ukryję! 
- Vidal! Leć na balkon
- Nawet na balkonie!
- O kurde! Za okno! Na dach!
- W samej bieliźnie?
- Potem okryje Cię swoim ciepłem
- Dobra !Już lecę!
W samym staniku i majtkach wyskoczyłam zwinnie przez okno! Cholera ! Maxi ma spadzisty dach!
- Maxi! Pomocy!- ryczałam zjeżdżając z dachu w samej bieliźnie - Maxi!!!!
Nagle zjechałam na śmietnik sąsiadów. O nie ! Oni mają dziecko! Wylądowałam na pieluchach!
Nagle spostrzegłam zjeżdżającą na mnie matkę Maxiego ! Powiem tyle... do chudych ona nie nleży!
- Ała! -krzyknęłam stercząc pod tyłkiem pulchnej kobiety
- Wiedziałam! Może byś się ubrała moja panno.
- No bo ja....
- Jak chcecie się kochać to mnie chociaż nie okłamujcie.


_____________________________________________________________
Jest rozdział!
Jak coś, i jako Naty i jako Fran 
pisałyśmy razem. 
Piszcie czy wam się podoba
NataliaNaty292
DomiNika 











niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 5



*Francesca*
Stanęłam jak wryta. Że co?!
- Że co?! - powiedziałam ale zadzwonił dzwonek co dało mi szansę do ucieczki
Miałam farta że była to moja ostatnia lekcja i pobiegłam do domu, gdzie zaraz po wejściu poleciałam do pokoju zamykając drzwi na klucz i rzuciłam się na łóżko. Tylko jedno mi zostało... Naty!
Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer przyjaciółki
N: Hej Fran
F: Hej, jest pewna sprawa.... - zaczęłam
N: Jaka? - spytała zdziwiona
F: No bo wiesz... Możesz do mnie teraz przyjść? Wszystko ci wyjaśnię
N: Sprawy sercowe?
F: Nie musi zawsze iść o sprawy sercowe!
N: Fran...
F: No dobra, masz rację... - westchnęłam - To przyjdziesz?
N: Już wychodzę - powiedziała i się rozłączyła
Głupia Fran! Co ja mam jej powiedzieć?! Hej Naty, Diego wyznał mi miłość, ja go też kocham ale go wystawiłam''. Nawet nie wiedziałam że tak głupio to wszystko wygląda...
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybka jest...
- Fran! - krzyknęła i mocno mnie przytuliła - Co jest?! Chodzi o Diego, co nie?
- Skąd ty...
- Maxi - powiedziała
- To wszystko wyjaśnia... - powiedziałam załamana - Co ja mam zrobić?
- On myśli że go nie kochasz, a ja wiem że to nie prawda!
- Ja też, ale...
- Czyli go nie kochasz
- Nie no, bo ja...
- Czyli go kochasz
- No nie wiem bo...
- Czyli go nie kochasz...
- Kocham, Natalia, kocham! - krzyknęłam
- I trzeba było tak od razu - powiedziała i wybiegła z pomieszczenia
- Natalia gdzie ty biegniesz!
- A jak myślisz? - krzyknęła
- Jeśli to zrobisz znienawidzę cię - warknęłam
- Jeśli ty mu tego nie powiesz, ja to zrobię
- Nienawidzę cię - warknęła i wyszłam z domu
Sprytna brunetka poszła za mną
- Nie, nie widzę cię! - krzyknęłam ironicznie
- No co?! Muszę cię pilnować! - krzyknęła
Raz się żyje.... Pobiegłam do jego domu i stanęłam przed drzwiami... Nie mogę, ale ja... Fran, powiedz mu! Nie Fran, nie mów. Fran mów! Nie, lepiej nie
Nagle Naty zadzwoniła za mnie dzwonkiem i ulotniła się. Uduszę ją!!!
Usłyszałam dźwięk kroków dochodzący w kierunku drzwi, w których stanął Diego
- Co ty tu robisz...? - spytał zdziwiony
- Przepraszam! - krzyknęłam i przytuliłam chłopaka
Co ja robię?! A no tak, robię z siebie debila!!!
- Co... Nie rozumiem
- No właśnie rozumiesz... - powiedziałam cicho i odsunęłam się o tyłu - No bo... bo... Bo ja cię kocham! - w tym momencie Naty popchnęła mnie na niego i nasze usta złączyły się w głębokim pocałunku



Gdy się od siebie oderwaliśmy spojrzeliśmy na siebie ale tą chwilę musiała przerwać Naty!
- I co... Aż tak źle było? - zaśmiała się a ja już chciałam się na nią rzucić, ale Diego mnie przytrzymał - Dobra, gołąbeczki już was zostawiam. Maxi na mnie czeka - powiedziała po czym sobie poszła
- To... - powiedzieliśmy oboje i zaczęliśmy się śmiać
-  Co teraz...? - spytał
- No nie wiem - uśmiechnęłam się
- Dobra... Fran, czy chcesz zostać moją dziewczyną?
- No nie wiem... Żartuję, tak! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję

*Naty*

Jest! Wiedziałam ,że uda mi się ich zeswatać! Wiedziałam! Właściwie to aż tak się nie przyczyniłam... Po prostu ją popchnęłam a reszta poszła sama. Od razu kiedy zaczęli się przyjaźnić wiedziałam ,że coś się święci...
- Naty! Kochanie, gdzie jest kawa?!
- To twój dom! Nie wiesz gdzie jest kawa?
- Eeeeeee....Nie?
- Boże jaka niedorajda
- Ekhem..... Ja tu jestem!
- No i co z tego?
- No wiesz gdzie ta kawa?
- Górna szuflada po lewej od strony kuchenki
- Co?!
- Drugi raz nie powtórzę
- To se sam poszukam
- I dobrze leniwcu. Przynajmniej schudniesz
- Jestem równie wysportowany co Diego!
- Fajnie ,że porównujesz się do chłopaka mojej najlepszej przyjaciółki
- Co?! Chłopaka.?! Rozumiem ,że lubię się od czasu do czasu zdrzemnąć ale przespałem coś czego nie powinienem?!
- Oni są parą.
- Jacy oni?
- Krowa z świnią! Fran i Diego!
- Ahaaaaa.Oni są razem?! Jak to się stało?! Od kiedy są parą?! No Naty dlaczego nie odpowiadasz?
- Bo nie dajesz mi dojść do zdania! Jesteś taki jak Ludmiła. I nawet chodzisz na zakupy tak jak ona!
- Naty! Mów co z tym Diego i Fran
- Ahaaaaa
- Nooo
- Dobra, to było tak ,że ja tak trochę popchnęłam Fran na Diego i się pocałowali a potem mnię wygonili i za chwilę tam pójdę żeby sprawdzić co i jak ...
- To skąd wiesz  że są razem?
- Bo tak troszeczkę podsłuchiwałam.
- Okeeeej???? To chodź zobaczyć co z nimi..
- Okej- powiedziałam i poszłam na zewnątrz
- Maaaaxiiii!-powiedziałam
- Tak?!
- Oni nie powinni tutaj być?! Gdzie oni poszli
- Spokojnie Naty! Przecież ich pedofil w czerwonej kurtce nie zgarnął!
- Znając ich szczęście to nie mogę być tego taka pewna.
-To może zadzwonisz do Fran?
-Ok- powiedziałam i wybrałam numer do przyjaciółki. Po sygnale zostaw wiadomość. 
- Ciekawe co robi - zaśmiałam się
- Stoję za tobą zboczeńcu - usłyszałam głos Fran 
- Eeeee Fran, ja mówiłam..... Bo może ....może byłaś w spożywczaku?!
- Taaaa jasne.
- Gdzie Diego?!
- Kto?!
- Diego! Twój chłopak!
- Skąd wiesz że to mój chłopak?






piątek, 30 października 2015

Notka


Hej! Ostatnio pojawiało się bardzo mało komentarzy. Jeśli nie będzie ani jednego komentarza pod wcześniejszym rozdziałem, to nie pojawi się następny. I tak będzie zawsze, 1 komentarz - następny rozdział.
NataliaNaty292
DomiNika

czwartek, 29 października 2015

Rozdział 4 cz.2


*Diego*
Co ja mam jej powiedzieć?! Cześć Fran, kocham cię?!
- Żyjesz? - spytała machając mi przed twarzą
- Tak, a co?
- Wyglądasz jakbyś miał errora mózgu - powiedziała i zaczęliśmy się śmiać
- Nie wykluczone - parsknąłem śmiechem
- To.... co mi chciałeś powiedzieć? - spytała
- Ale że co? - udałem głupiego
- Ty udajesz głupiego?
- Rozgryzłaś mnie 
- Okej...? A teraz gadaj - powiedziała poważnie
- No sorry... Errora mózgu się nie kontroluje
- Diego!  - krzyknęła'
Chyba serio się wkurzyła...
- Fran miałem 8 lat jak ja mam tamto pamiętać?! - krzyknąłem
- Jakoś wcześniej pamiętałeś!
- Wcale nie! - krzyknąłem
- To po jaką cholerę chciałeś mi coś powiedzieć!
- Chciałem ci powiedzieć że już nie chcę żebyśmy się przyjaźnili! - palnąłem a ta spojrzała na mnie jak na debila
- Co...? - powiedziała ze łzami w oczach
Czy ona mnie lubi? Głupi Diego, głupi głupi głupi!
- Nie to miałem na myśli, Fran przepraszam - powiedziałem ale dziewczyny już nie było
Postanowiłem ją dogonić co na szczęście mi się udało
- Fran nie o to chodziło, nie wiem czemu to powiedziałem
- Czyli mówisz to co ci ślina na język przyniesie? - powiedziała wkurzona
- Mówiłem że mam errora mózgu!
- To zrestartuj! - krzyknęła i chciała iść ale znów ja zatrzymałem
- Przepraszam... - powiedziałem smutno - Nie chciałem tego powiedzieć
- Dobra. To co chciałeś mi powiedzieć?
Kocham cię! Właśnie to bym jej teraz powiedział, ale nie mogę....
- Nie chcę być już twoim wrogiem...? - powiedziałem
- A kim - powiedziała wkurzona
- Nooo... Przyjacielem...?
- Ty się mnie pytasz czy...
- Fran zostaniesz moją przyjaciółką?
- Nie - warknęła i się odwróciła
- Co?!
- Żartuje - powiedziała i mnie przytuliła

*Francesca*3 dni później*
Minęły tylko trzy dni, ale moje relacje z Diego bardzo się poprawiły. Siedział on aktualnie w kuchni.
- Error mózgu! Gdzie ta pizza?! - krzyknęłam
- Sorry, zapomniałem się zresetować i lagło mnie przy piecu
Nagle poczułam dym
- Ej to miały być żarty! - krzyknęłam i pobiegłam do kuchni gdzie stał chłopak - Co ty robisz?! Chcesz mi podpalić dom?!
- Jeśli byś w nim była to tak - uśmiechnął się a ja walnęłam go w ramię
- Bardzo śmieszne - powiedziałam i wyłączyłam piec
- Podpaliłbym go żeby cię uratować
- Co? Jesteś pewien że to ja bym cię nie ratowała?
- Jesteś niemiła - zrobił smutną minkę
- Pomóż mi z tą pizzą bohaterze - powiedziałam ironicznie
W końcu spaliliśmy tą pizzę i zjedliśmy kanapki. Nagle zadzwoniła Naty. Dałam znak Diego żeby siedział cicho.
F: Cześć Naty! 
N: Hej Fran! Nie uwierzysz! Mam chłopaka!
F: Ale nowość... Kim jest ten szczęśliwiec?
N: Maxi!
F: CO?! - krzyknęłam a Diego wypluł wodę na podłogę - Będziesz mi mył tą podłogę!
N: Do kogo mówisz
F: Do Errora mózgu
N: Co?! Myślałam że nie dojdzie do tego żebyś mówiła do komputera
F: Nie bo ja... Ja się przyjaźnię z Diego
N: Czemu Diego to error mózgu?
F: Nie pytaj....
N: Ja z Maxim jesteśmy parą a wy...
F: Przyjaciółmi
N: Mhm... Dobra muszę kończyć.. Szczęścia
F: Pa. Czekaj co?! - krzyknęłam ale ta już się rozłączyła
- Dobra error zbieraj się bo jest już późno, chyba nie chcesz tu spa.. - nie dokończyłam bo chłopak zniknął
On ma serio errora mózgu. Gdzie on do cholery jest?! Pewnie poszedł do domu... 
Udałam się do pokoju, a co zobaczyłam?! Brunet spał na moim łóżku! On ma ruchy ninja że go nie słyszałam! No ale co teraz, przecież go nie obudzę, a w sypialni śpią rodzice. Że mam z nim spać?! O nie nie nie nie nie nie nie nie nie.... Chociaż? O nie nie nie nie nie nie... Ale... O nie nie nie nie nie... No dobra...
Poszłam do łazienki gdzie ubrałam piżamę i wróciłam do pokoju. Delikatnie... No może nie. Przesunęłam chłopaka pod ścianę żebym miała miejsce i położyłam się jak najdalej od niego.

*Rano*
Obudziłam się... W objęciach Diego...?! 
- Co.. co.. co! - krzyknęłam i spadłam z łóżka budząc przy tym bruneta
- Co ja tu robię?! - krzyknął
- Przylazłeś i zasnąłeś. Nie miałam serca cię wywalić
- Spałaś na podłodze?
- Tak, spałam na podłodze bo księciunio mi przylazł do pokoju!!! - krzyknęłam - Nie, ale zasnęłam jak najdalej ciebie, a magicznie rano byłam w twoich objęciach. Przestraszyłam się i spadłam z łóżka - powiedziałam wstając
- Czemu mnie nie obudziłaś?
- Obudziłam!
- Ale wieczorem...
- Bo... no bo... No bo tak słodko spałeś - palnęłam - To znaczy... No... Oh! - krzyknęłam i opadłam zrezygnowana na łóżko
- Mhm... Rozumiem...? - powiedział - Która godzina?
Spojrzałam na zegarek i spadłam z łóżka. Znowu!
- 8:42 - powiedziałam cicho - Jest sobota, na szczęście moi rodzice są w pracy
Nagle na biurku znalazłam karteczkę
Kochanie
Nie mówiłaś że masz chłopaka
I to że na dodatek z nim śpisz...
No cóż jesteś dorosła...
Masz obiad w lodówce
Mama

- Nie wierzę - powiedziałam
- Co?
- Moja mama sobie wymyśliła że wejdzie do pokoju
- Nie mów że mnie widziała!
- Gorzej... Myśli że jesteś moim chłopakiem i... - przełknęłam ślinę - Że ze sobą spaliśmy! - powiedziałam i zaczęłam płakać
- Nie płacz, powiemy jej że to nie prawda...
- Nie o to chodzi... - powiedziałam 
- Przecież spałaś z tyloma chłopakami... jeden więcej twojej mamy by nie zdziwił
- Ona nie zna tych plotek...
- Co? Jakich plotek...? - powiedział zdziwiony
Super.... No to się wygadałam
- Żadnych... - powiedziałam cicho
- Proszę powiedz - złapał mnie za rękę a ja lekko odskoczyłam
- Nie spałam z tymi wszystkimi chłopakami, Naty też nie - powiedziałam cicho a jemu prawie oczy wyszły z orbit - Jeszcze... nie spałyśmy... z nikim - powiedziałam i poczułam że robię się czerwona
- Nie wierzę - powiedział cicho - Ale przecież...
- Wszyscy ci chłopcy kłamali, bo chcieli być popularni.
- Przykro mi... - powiedział mocno mnie przytulając

*2 dni później*
Właśnie odbywa się lekcja tańca. Maxi tez wie już o wszystkich plotkach... Słodko że są razem z Naty.
tańczyliśmy gdy nagle Maxi mnie popchnął. Skutkiem tego był upadek na Diego i teraz leżymy w bardzo niezręcznej pozycji. Patrzyliśmy sobie w oczy, a nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Miałam gdzieś wszystkich którzy spowodowali głośne ,,Uuuuuu'' po klasie. Gdy się od siebie odsunęliśmy szybko się podniosłam i wybiegłam z klasy. Nie nie nie... Tak nie może być. Nagle ktoś mnie zatrzymał, a był to Diego
- Tak nie może być - powiedziałam - Ty mnie nie kochasz i...
- Kocham cię od 8 roku życia! To ci chciałem powiedzieć Francesca! 
_______________________________________________________________________
Jest druga część rozdziału! 
Mam nadzieję że fajny
Od teraz NataliaNaty292 to error mózgu :D
Ona to wymyśliła ;) XD
W następnym rozdziale się dowiecie czy Fran i Diego będą razem
DomiNika
NataliaNaty292

środa, 28 października 2015

Rozdział 4 cz. 1



*Maxi*
Boże! Zemdlała! Jaki ze mnie debil! Czemu tyle myślałem?! Maxi! Nie myśl tyle, tylko ratuj swoją ukochaną! Wróć... Co?! Ekhem... Ratuj swojego wroga! Nie... to głupio brzmi... Maxi!
Wyciągnąłem ją z wody i położyłem na swoich kolanach. Potrząsałem nią, ale nic to nie dało. Dlaczego w takiej chwili nie ma tu żywej duszy?! Czekaj... Jak to się ratowało tego człowieka...? Aha...! Sprawdzić czy oddycha... Super, nie oddycha! O nie! To znaczy że technika usta-usta wkracza do akcji, tak?!
Zacząłem od tych 30 ucisków, tak jak mnie kiedyś uczyli, teraz dwa oddechy. Zbliżyłem twarz do dziewczyny i ,,dałem jej powietrze''. Gdy podniosłem głowę zobaczyłem czy to coś dało.
Otwarła oczy i nasze spojrzenia się spotkały
- Maxi... - szepnęła
- Naty! Żyjesz?! - krzyknąłem i przytuliłem dziewczynę
- Eeeeee.... - mruknęła
- Co?
- Maaaaaksiuuuu - westchnęła - Kooooocham cieee
- What?! - krzyknąłem
Co ona bredzi?! Ona mnie kocha?
- Powiedz jeszcze raz
- Kocham cię - uśmiechnęła się i niespodziewanie mnie pocałowała
Gdy się od siebie oderwaliśmy spojrzałem na nią wzrokiem typu ,,Co to miało być?!''.
- Przepraszam... - powiedziała cicho i chciała wstać ale ją przytrzymałem
- Ja też cię kocham - powiedziałem cicho
Spojrzała na mnie zdziwiona, a sekundę później była w moim uścisku
- Maxi... - powiedziała cicho
- Tak? - spytałem czule
- Zimno mi...
Zdjąłem z siebie bluzę i zarzuciłem na plecy dziewczyny
- Dalej mi zimno...
- Nic dziwnego, jesteśmy mokrzy
- Wiesz jak to zabrzmiało? - zaśmiała się
- Hahaha ale śmieszne. Chodź lepiej się przebrać - powiedziałem i pociągnąłem dziewczynę w stronę mojego domu - Dam ci coś od mojej siostry
- W dalszym ciągu źle to brzmi...
- Natalia! - krzyknąłem i zacząłem się śmiać
- No dobra chodź już lepiej do tego domu

*10 minut później*Naty*
Weszliśmy do domu od mojego chłopaka...?
- Maxi... - zaczęłam
- Tak?
- To my jesteśmy razem?
- Jeśli tego chcesz
- No pewnie że chcę - uśmiechnęłam się
MÓJ CHŁOPAK zaprowadził mnie do pokoju swojej siostry
- Wybierz sobie co chcesz - powiedział
- Twoja siostra  nie będzie zła?
- Nie, na pewno się ucieszy że mam dziewczynę
- A jak się dowie że to ja?
- To powie że mnie powaliło, bo umawiam się z kimś kogo nienawidziłem
- Ej wiesz co...?
- Co?
- Trzeba połączyć jakoś Diego i Fran - powiedziałam tajemniczo
- Myślę że sami sobie poradzą. Kiedyś się już ,,lubili'' - powiedział ironicznie
- Czemu tak naciskasz na słowo lubili?
- Bo Fran kiedyś mu się podobała i czuję, że mu to nie przeszło
- Co?! Ty tak na serio?!
- Tak, dziwne co nie?
- Tak... Dobra dawaj te ubrania bo zaraz stanę się żywą kostką lodu
- Przepraszam! No ale wiesz... Wtedy będę musiał cię ogrzać - powiedział zbliżając się do mnie a ja go odepchnęłam
- Najpierw ubrania, potem buziak - zaśmiałam się a on zrobił smutną minkę
Wygoniłam go z pokoju i ubrałam to:


- Twoja siostra ma niezły gust - powiedziałam
- A ty wyglądasz w tym o wiele lepiej niż ona
- Dziękuję
- To może przejdźmy do tych buziaków?
- Jesteś bardzo niecierpliwy - westchnęłam i musnęłam przelotnie jego usta
- Co tak mało? - powiedział i przyciągnął mnie do siebie
- Skoro ci tak bardzo zależy - zaczęliśmy się namiętnie całować i do domu wparowali jego rodzice
- Co tu się dzieje?! Maxi nie znałam cię od tej strony! - krzyknęła jego mama
- To nie tak mamo! Mam prawo w końcu znaleźć sobie dziewczynę
- Natalia - podałam rękę kobiecie
- Czy to nie są ciuchy Jane? - powiedziała zdziwiona a ja się zmieszałam - Helena - uścisnęła moją dłoń
Następnie podszedł do mnie tata Maxiego
- Tomasz - podał mi dłoń a ja ją uścisnęłam
- Maxi, to nie jest ta chamska dziewczyna o której opowiadałeś, ta co spała z wszystkimi chłopakami? - spytała jego mama 
- Nie! Ja jestem Natalia Vital, nie Vidal - powiedziałam szybko
- Dobra...? A co z tymi ciuchami od Jane - spytał jego tata
- Bo zaczął padać deszcz i zmokła i dałem jej ciuchy od Jane - powiedział Maxi
- Ale wiecie że na dworze jest 27 stopni? - powiedziała Helena
- Ej wy nie robiliście tego... - zaczął jego tata
- Nie! Ona wpadła do jeziora! - krzyknął
- I ty też? - spojrzała na niego
No tak... On nie zdążył się przebrać
- Bo ja ją uratowałem - powiedział cicho a ja próbowałam powstrzymać się od śmiechu
- Aha... nie wnikam w szczegóły - powiedział Tomasz unosząc ręce do góry w celu obrony
- Tato! - krzyknął mój chłopak - Ty masz lepsze skojarzenia od niektórych nastolatków! - krzyknął - Mamo! Czy my mamy vibovit?! Daj mi vibovit! Chcę vibovit!
- Dziecko, na co ci vibovit? - powiedziała jego mama spokojnie a ja śmiałam się na cały głos
- Bo jak patrze na ojca to mam ochotę wciągać 
- Ekhem... Ja tu jestem - powiedział pan Tomasz
- Wiem  - powiedział i wzruszył ramionami
- Natalio... Jak miałaś na nazwisko? - spytała pani Helena
- Vital
- Ale ty wiesz, że Vital to taki sok? - powiedziała i poszła do kuchni
Gdy wróciła pokazała mi opakowanie po soku


- No bo ja.. - zaczęłam ale Maxi mi przerwał
- Mamo nie obrażaj jej! - krzyknął a ja spojrzałam na niego zdziwiona
- Ja się nazywam...
- Natalia Vital, wiem - powiedziała Helena
- Jestem Natalia Vidal! - krzyknęłam
- Co? Maxi czemu nas okłamałeś! - krzyknęła
- Ale ja to wymyśliłam...
- Jeszcze za ciebie winę przyjmuje! - krzyknęła a Maxi wykonał *facepalm*
- Bałem się że będziecie źli - powiedział cicho
- Synku, my się cieszymy że masz dziewczynę. Jeśli się kochacie, możecie być razem - powiedział Tomasz a Maxi mnie objął
___________________________________________________________________________
Jest rozdział! 
Pisałyśmy go razem, a jutro pojawi się
część o Diego i Fran :)
DomiNika
NataliaNaty292


wtorek, 27 października 2015

Rozdział 3


*Francesca*
Jest 23:59, a ja nie potrafię zasnąć. Cały czas myślę o tym co powiedział mi Diego. Wypadek... Nowe życie... Przyjaźń... Diego... Naty.... Kłamstwo... Od tego wszystkiego pęka mi głowa. Dlaczego nikt mi nie powiedział. Niby chcieli dobrze. Ale czy ukrywanie czyjejś przeszłości jest dobre? Moim zdaniem nie jest! Nie wierzę że mogliśmy się przyjaźnić. Jesteśmy wrogami od wieków. Może dalej byśmy się przyjaźnili, gdyby nie Naty. TO jest moja przyjaciółka, a nie... on...
- Fran? Nie śpisz? - usłyszałam głos mamy
Wcześniej gdy wróciła z pracy powiedziałam jej to wszystko co chciałam i zamknęłam się w pokoju. Widać, że się martwi, ale zraniła mnie.
- Czy wyglądam jakbym spała? - powiedziałam ironicznie i przytuliłam się do poduszki
- Tak mi przykro... - powiedziała siadając obok mnie
- Wiesz co jest przykre? To, że dowiedziałam się tego od mojego wroga - powiedziałam i znowu zaczęłam płakać
- Kiedyś byliście przyjaciółmi... - powiedziała cicho
- Wiem... - wyłkałam - Powiedział mi...
- Skarbie... Naprawdę nie chciałam żeby tak wyszło - powiedziała smutno - Mam coś dla ciebie - wyjęła zza pleców mały czerwony pamiętnik
- Kogo to? - spytałam
- Twój...
- Ja nigdy nie miałam pamiętnika - powiedziałam zdziwiona
- Miałaś, w wieku 5 lat - uśmiechnęła się
- To mój pamiętnik z przed wypadku! - krzyknęłam
- Tak, chciałaś czerwony bo...
- To wtedy polubiłam ten kolor. Zostało mi to do teraz - uśmiechnęłam się sama do siebie
- Fran! Skąd ty to wiesz?! - powiedziała zdziwiona
- Ja... Ja nie wiem - powiedziałam i pisnęłam z radości rzucając się na szyję mojej rodzicielce - Muszę gdzieś iść - powiedziałam szybko wstając z łóżka
- Dziecko, jest 01:00. Możesz iść rano?
- Nie - uśmiechnęłam się a ta westchnęła
Szybko ubrałam dres i nie patrząc na brak makijażu wybiegłam z domu. Zadzwoniłam na telefon chłopaka
- Halo? - usłyszałam zaspany głos w słuchawce
- Mam do ciebie prośbę - powiedziałam szybko
- Francesca?! Jest pierwsza w nocy, czego chcesz - westchnął
- Wyjdź przed dom
- Po co?!
- No wyjdź - poprosiłam - Proszę
- Uduszę cię - warknął i sekundę później stał przede mną
Gdy otworzył drzwi zmierzył mnie od dołu do góry
- Wyglądasz... normalnie - zaśmiał się
- Dzięki - zasłoniłam twarz włosami - Diego, musimy pogadać
- Czego ty ode mnie chcesz? Już w szkole się nade mną znęcasz, a teraz mnie straszysz po nocy?!
-  Słuchaj. Musi być powód żebym wstawała o pierwszej w nocy żeby iść do ciebie - prychnęłam
- No mów - ziewnął - Spać mi się chce
- Mi  też. Ale musiałam przyjść...
- Tyle już wiem - uśmiechnął się pod nosem dalej obserwując raz mój ubiór, raz moją twarz
No cóż, w końcu nie ma na mnie kilo tapety
- Mama przyniosła mi dziś mój pamiętnik
- Wow i co dalej - mówił udając zaciekawienie
- Ha Ha Ha - wystawiłam język - Chodzi o to, że pisałam go gdy miałam 5 lat
- Prowadziłaś pamiętnik?! - krzyknął a ja mu go pokazałam
- Przeczytaj tą stronę - wskazałam wybraną część - Pierwsze zdanie
- ,,Jutro są moje 8 urodziny'' - przeczytał - Co w tym dziwnego
- 8 urodziny... - powtórzyłam - Dzień później miałam wypadek
- W twoje urodziny... - powiedział i nagle stanął jak wryty
- Dzień w którym chciałeś mi coś powiedzieć - powiedziałam
- Co?
- Następne zdanie
- ,,Diego powiedział, że coś mi powie, ale jest to tajemnica, której nie mogę nikomu zdradzić'' - westchnął
- Nic więcej nie ma w tym pamiętniku - westchnęłam wertując książkę
Nagle zauważyłam parę zdań napisanych maleńkimi literkami
- Co to... - zdziwiłam się
Zaczęłam czytać w myślach...
Fran, jesteś w śpiączce już pół roku. Boję się, że nie przeżyjesz. Lekarze mówią, że jest tylko 10% szans. Tylko ja wierzę jeszcze że się wybudzisz. Czegoś ci nie powiedziałem. 
Dalej litery były zamazane
- Ty to napisałeś? - spytałam
- Nie wiem - spojrzał na pismo - Chyba tak... Tak, siedzieliśmy wtedy w szpitalu z twoimi rodzicami, Maxim i Naty.
- Naty?
- Tak, już wtedy jakoś się dogadywałyście, była twoją jedyną przyjaciółka. Maxi był twoim znajomym
- Oh... - powiedziałam cicho - A... co chciałeś mi powiedzieć?


________________________________________________________
Tak, to znowu ja DomiNika
Mam nadzieję, że rozdział okej :D
W następnym będzie Naxi obiecuje ;)
DomiNika



sobota, 24 października 2015

Rozdział 2


*Naty*
Szłam właśnie przez park i myślałam o tym co zobaczyłam w szkole..... Fran i Diego?! Nie to raczej niemożliwe.... Przynajmniej ja tak twierdzę. Nagle uderzyłam.......  W MAXIEGO?! Zabije! Zabije gnoja!'! Wylał sok  na moją nową sukienkę za 600$
- Co robisz odioto?!- ryknęłam
- No idę! Myślałem że jesteś bardziej rozgarnięta
 - Debilu wysłałeś sok na moją ulubioną sukienkę!!!
- Przynajmniej teraz wygląda normalnie.
- Ha Ha Ha. Będziesz mi płacić za pranie.
- No tak bo w końcu sama sobie nie ubierzesz bo sobie tipsy połamiesz.
- Ja przynajmniej nie obgryzam pazurów i nie zjadłam się sama HCV
- Patrzcie!! Królewna push-upu się odezwała. Nie bądź taka Sztuczna
- Zamknie się!!! To są moje prawdziwe cycki!
- Taaaaa jasne! Jeszcze mi powiedz że w ryju nie masz botoksu! Wiesz jaka jest prawda?! Jesteś brzydka i sztuczna! Wredne rozpuszczone babsko!!!- gdy to powiedział zrobiło mi się strasznie przykro. Nikt jeszcze tak o mnie nie mówił. Czy ja jestem aż taka zła?!
Ze łzami w oczach wybiegłam przed siebie. Jak mógł mi coś takiego powiedzieć- pomyślałam i nie zauważyłam kiedy się potknęłam,
-Aaaa! - zdążyłąm wykrztusić tylko tyle bo kiedy się nie zorientowałam wpadłam do pobliskiego stawu.

                                                                        *Maxi*
Naty?! Natalia Vidal się rozpłakała?! No to teraz mnie zatkało! Myślałem ,że ten jeden wielki  kłębek botoksu nie ma uczuć! Ale chyba się pomyliłem bo stałem jak wryty z ziemie. Nim spostrzegłem co się stało dziewczyny już nie było. Uciekła-pomyślałem i już chciałem iść do domu kiedy usłyszałem huk .....i!? Plusk wody?! Szybko pobiegłem w miejsce gdzie słyszałem dźwięk. Nie widziałem jednak niczego i postanowiłem już iść kiedy zobaczyłem.....Naty w stawie?! Boże! Ona się topi! No i co ja mam teraz zrobić?! Maxi! Stop! Nie chcesz ,żeby się utopiła?! Tak?! Nie ale poważnie pytam.
Szybko wskoczyłem więc do jeziora ,żeby pomóc mojej Natalce. Zaraz co?! Jakiej mojej?! Boże! Co się ze mną dzieje?! Ogar Maxi ogar!
Jak się zaraz nie ogarnę to nie będę jej już miał jak pomóc bo tylko kostnica jej zostanie więc nie ma co już się zastanawiać.
Podpłynąłem szybko do dziewczyny i nagle mnie zatkało. Naty?! Bez makijażu?! Co za nowość. Według mnie wygląda lepiej tak niż bez niego. Ogar Maxi ogar!!! Boże gdzie ona jest?! Jaki że mnie debilu!
Zanurkowałem pod wodę i zobaczyłem ją. Podpłynąłem do niej i szybko wynurzyłem się z  Natalią na rękach. Na moje nieszczęście dziewczyna straciła przytomność...


*Francesca*

Zauważyłam, że on coś wie. Pobiegłam więc za nim i zatrzymałam go.
- Ty... - wskazałam na niego palcem - Ty coś wiesz. I zaraz powiesz mi co
- Niby co mam wiedzieć - parsknął
- Gadaj! - krzyknęłam a ten zaczął się śmiać - Co w tym śmiesznego?
- Wkurzony plastik? Ubaw po pachy - zaśmiał się
- Nie jestem plastikiem!
- Tylko żywą lalką barbie, która ma więcej tapety na twarzy niż u mnie w pokoju na ścianach - powiedział ale za moim zdziwieniem to zabolało
Fran?! Co się z tobą dzieje?! Nie możesz dawać tak sobą pomiatać!
- Ty wredny, głupi... - nie dał mi dokończyć bo zasłonił mi twarz dłonią
- I tak ci nic nie powiem więc się nie męcz - uśmiechnął się głupio a ja miałam ochotę go udusić
- Ty wiesz coś, co jest związane ze mną i czuję że powinnam to wiedzieć - powiedziałam trochę spokojniej - Proszę... - powiedziałam cicho
- Ty mnie prosisz czy się przesłyszałem?
- Diego! - krzyknęłam
- Francesca daj se siana bo ci nic nie powiem!
- Foch... - udałam złą
- W końcu...
- No Diego! - wydarłam się
- Miałaś wypadek o którym nawet nie wiesz! - powiedział bardzo szybko ale zasłonił sobie buzię rękoma
- C...co? - wyjąkałam - Jaki wypadek.. - powiedziałam i prawie zemdlałam
- Chodź gdzieś - powiedział i pociągnął mnie w stronę wyjścia ze szkoły
- Gdzie ty mnie ciągniesz?!
- Chcesz wiedzieć czy nie?! - krzyknął a ja przytaknęłam
Poszliśmy do parku i usiedliśmy na pierwszej lepszej ławce. Nie wiem czemu, ale wydawała się być taka... idealna?
- Jaki wypadek... - powiedziałam i poczułam jak łza spłynęła mi po policzku, jednak niezauważalnie ją starłam
- Posłuchaj... - zaczął niepewnie - Nie powinienem ci tego mówić, ale... Miałaś wtedy 8 lat. Wracałaś ze szkoły, wpadłaś pod samochód. Miałaś mocny uraz głowy i wszystkiego zapomniałaś. Po tym zdarzeniu magicznie wyzdrowiałaś, a było to niemożliwe. Dlatego rodzice tak zaczęli się o ciebie troszczyć. Twoje życie zaczęło się na nowo, zaprzyjaźniłaś się z Naty, znienawidziłyście nas. Twoje życie tak toczyło się do teraz. Miałaś o tym nie wiedzieć, ale... W końcu i tak byś się tego dowiedziała - powiedział a po moich policzkach cały czas spływały łzy
Miałam gdzieś makijaż, dowiedziałam się czegoś czego powinnam dowiedzieć się już dawno.
- Przykro mi... - powiedział cicho i spojrzał na mnie z troską
- Co działo się przed wypadkiem? - powiedziałam pociągając noskiem
Nic nie mówił, a ja spojrzałam na niego pytająco
- Yy... nic takiego - machnął ręką
- Chciałabym wiedzieć. W ogóle skąd ty wiesz to wszystko? - spytałam zdziwiona
- Naprawdę nic takiego się nie działo Fran - powiedział obojętnie ale ja nie dawałam za wygraną
- Już nic nie pogorszy sprawy
- No nie wiem... - powiedział cicho
- Czyli coś się stało! - krzyknęłam
- Tak.. to znaczy nie - szybko się poprawił
- Powiedz - złapałam go za rękę ale szybko ją odsunęłam
Wiedziałam że to zadziała, a on spojrzał na mnie jak na debila. Spojrzał na ziemię, chyba się przekonuje.
- Nie to nie - powiedziałam i wstałam
Zadzwoniłam do Naty ale nie odbierała. Ciekawe co robi? Martwi mnie ta sprawa z wypadkiem. Co takiego ukrywa Diego, czego nie chce mi powiedzieć? Powinnam iść do szkoły. W końcu mam lekcje.
Na szczęście ominęła mnie tylko jedna i jest przerwa. Stałam sama na korytarzu i zauważyłam Diego.
Podeszłam do niego wkurzona
- Co ukrywasz
- Już dość ci powiedziałem
- Mów - warknęłam
- Nie chcesz tego wiedzieć - powiedział
- A może chce?
- Jesteś upierdliwa - westchnął
- Mów - powtórzyłam
- Przed twoim wypadkiem się przyjaźniliśmy - powiedział szybko a mnie zatkało
____________________________________________________________________

Jest rozdział!
Przypominamy że jako Naty i Maxi pisze NataliaNaty292
A jako Fran i Diego pisze DomiNika
Każda z nas miała mało weny
Dlatego jest wspólny rozdział :)
DomiNika
nataliaNaty292



środa, 21 października 2015

Nasze blogi!!!


Siemka! To taki krótki post informacyjny, w którym chciałybyśmy wam pokazać nasze blogi. No... jeden wspólny, a drugi tylko od DomiNiki.
Pierwszy jest nasz wspólny, prowadzimy go dość długo i ma aż 27/35 rozdziałów!
Ten blog mamy dopiero od wczoraj ale mamy nadzieję
że uda nam się tak jak z tamtym :)

http://diecescainaxiforever.blogspot.com

Drugi blog jest od DomiNiki, ale również o Naxi i Diecesce
Ma on tylko 5 rodziałów, ponieważ ma go od niedawna :)

http://teamo-diecescainaxi.blogspot.com

To chyba tyle
Piszcie co o nich sądzicie :)
DomiNika
NataliaNaty292

Rozdział 1




*Fran*
Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 8:30. Super, za 1,5 godziny do szkoły... Zaspana wstałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Umyłam się płynem truskawkowym, a włosy szamponem o zapachu malin. Gdy wyszłam spod prysznica wysuszyłam włosy zostawiając je rozpuszczone i ubrałam się. Następnie wykonałam makijaż, pomalowałam usta moją ulubioną różową szminką i wyszłam z łazienki. Udałam się do kuchni, gdzie zrobiłam sobie naleśniki. Jak zwykle rodziców nie było w domu więc miałam wolną rękę. Gdy zjadłam poszłam po plecak i wyszłam. Przed domem jak zawsze czekała na mnie moja przyjaciółka, Naty.
- Francesca! - krzyknęła i mocno mnie przytuliła - Ślicznie dziś wyglądasz
- Dziękuję, nawzajem - uśmiechnęłam się i ruszyłyśmy w stronę szkoły - Kolejny zmarnowany dzień - westchnęłam
- W jakim sensie? - spytała zdziwiona
- Jak to w jakim? Chodzi o szkołę... Według mnie jest to nie potrzebne, wolałabym rozwijać swoją karierę taneczną, wiesz że zawsze chciałam zostać tancerką. Zamiast tego uczę się biologii, czy matematyki
- Ja zawsze chciałam zostać aktorką. Też wkurza mnie szkoła, ale plus jest taki że jesteśmy w niej ostatni rok
- Może masz rację - uśmiechnęłam się pod nosem i poszłabym dalej gdyby nie moja przyjaciółka
- Fran, jesteśmy - zaśmiała się - O czym tak myślałaś?
- O tych leszczach które stoją przy szkole - powiedziałam z pogardą i spojrzałam w stronę chłopaków
- O nie... znowu oni - powiedziała bezsilnie Naty
- Patrzcie, księżniczki przyszły! - usłyszałam głos Maxiego
Wkurzone podeszłyśmy do nich
- Lepsze księżniczki od dwóch durnych kujonów - powiedziałam
- Mogłybyście dać se już spokój - powiedział Diego
- Ciekawe kto zaczyna... - warknęłam
- Cicho! Co tu się dzieje?! - usłyszałam głos nauczycielki
- Nic - powiedzieliśmy wszyscy i rozeszliśmy się
Stanęłam przy szafce, a obok mnie znalazł się Diego. Dobrze że jeszcze prawie nikogo nie ma, to nikt mnie z nim nie zobaczy.
- Czego znowu chcesz - warknęłam
- Tego co zawsze - uśmiechnął się złowieszczo
- Źle to zabrzmiało - parsknęłam
- Wiesz o co mi chodzi
- Przestań nas męczyć, bla, bla, bla - powiedziałam znudzona dalej zajmują się moją szafką
Na szczęście w porę się odsunęłam, bo wkurzony chłopak zamknął mi ją przed twarzą
- Co ty do cholery robisz?! - krzyknęłam
- Bez takich wyrażeń! - usłyszałam głos nauczycielki
- Mogłabyś mnie w końcu posłuchać
- Nie - wystawiłam język - Idź się wypchaj - warknęłam próbując ponownie otworzyć szafkę
Niespodziewanie brunet mnie podniósł i przerzucił przez ramię
- Diego! Puść! - krzyczałam cały czas go kopiąc
W końcu się wkurzyłam i z całej pety kopnęłam go w brzuch. Nie było to przemyślane, bo automatycznie mnie puścił i upadłam na podłogę
- Zabiję cię! - krzyknęłam i gdy chciał sobie iść podstawiłam mu nogę
Sekundę później leżał obok mnie. Równocześnie spojrzeliśmy sobie w oczy, ale szybko odwróciłam wzrok
- Czy ja o czymś nie wiem? - usłyszałam głos Naty
- Weź mi pomóż - westchnęłam i wyciągnęłam ręce żeby pomogła mi wstać
- Czy... wy... - zaczął Maxi
- Nie! - krzyknęliśmy
Gdy brunet wstał zbliżyłam się do niego i przywaliłam mu w twarz
- Następnym razem mnie nie dotykaj - warknęłam i odsunęłam się od niego
- Mogłabyś się w końcu ogarnąć i przestać być taką, jaką jesteś - powiedział i już chciał iść ale mu nie pozwoliłam
- Czyli jaką? Idealną? - zaśmiałam się
- Taką sztuczną. Przecież to nie jesteś ty - prychnął
- Skąd ty to niby wiesz - warknęłam
- Mam swoje tajemnice, ty masz swoje - mrugnął a ja miałam ochotę go udusić
- Gadaj... - powiedziałam ostro
- Nie bądź taka zaborcza bo ci żyłka pęknie - zakpił
Wkurzona odwróciłam się na pięcie i odeszłam jak najdalej tego głupka
____________________________________________________________________
Hejka!
Napisałam rozdział, obiecałam że będzie dziś no i jest ;)
Mam nadzieję, że fajny
Piszcie co sądzicie
Następny rozdział pisze Natalia
Ps: Przypominam że jako Diego i Fran piszę ja, a jako Naty i maxi pisze NataliaNaty292
DomiNika

wtorek, 20 października 2015

Prolog

*Naty*


Cześć! Nazywam się Natalia Vidal i mam 18 lat. Jestem mega popularna i razem z moją przyjaciółką rządzimy w tej szkole. Fran jest moją BFF od 5 roku życia.... Udało nam się zawładnąć rodzicami w wieku 8 a teraz dyrygujemy całą szkołą..... Czyli inaczej: Albo mnie lubisz albo z tobą koniec! Mamy kupę kasy! 
Nienawidzę (zresztą tak samo jak Fran) takich dwóch kolesi. Boże! Jakie kujony... Chodzą do naszej szkoły i są naszymi odwiecznymi wrogami... Maximiliano i Diego? Chyba.... Czaicie?! Przespałyśmy się już z wszystkimi tylko nie z nimi! Ale wtopa! Te dwa opryszczone podrostki jeszcze nas  popamiętają!



                                                                                *Maxi*

                                                
Nazywam się Maximiliano Ponte ale wolę kiedy mówi się do mnie Maxi. Nie jestem aż takim kujonem jak mówią inni, po prostu szybko coś wchodzi mi do głowy... Moim najlepszym kumplem jest Diego i tak jak ja on też uwielbia muzykę. Nienawidzę takich jednych dziewczyn  w naszej klasie..... Jak?! Jak im tam? Fram i Matalia?! Nie, czekaj wróć! Fran i Natalia. Taaaaak. Boże co za plastiki! Większych silikonów się nie dało?! Boże! I Jeszcze ta tapeta na ryju! A tak właściwie....Są jeszcze osoby na tym świecie których nie przeleciały?! Chyba nie..... Szczerze w to wątpię.
Te Babska są niemożliwe! Wolę trzymać się własnej paczki.


*Francesca*


Hejka! Nazywam się Francesca Cauviglia i mam 18  lat. Wraz z moją najlepszą przyjaciółką opanowałyśmy całą szkołę! Nieźle, nie? Ja i Natalia jesteśmy najbardziej lubiane. Każdy chłopak na nas leci, a dziewczyny podlizują się nam żeby wstąpić do naszej paczki. Czemu? No hello! Pewnie też chcą być tak lubiane jak my, ubzdurały to sobie po tym jak wzięłyśmy do paczki taką jedną Violettę. Szybko jednak okazało się, że jest troszkę... żałosna? Troszkę to mało powiedziane. Szybko się jej pozbyłyśmy, powiedziałyśmy po prostu że tylko ja i Naty możemy być takie. Wszyscy chcą być nami, zdarzało się że jakaś dziewczyna nas kopiowała, ale kończyło się to źle. 
W naszej klasie są dwa kujony, inaczej nasi wrogowie. Diego i Maxi... Od ich imion chcę mi się rzygać. Wiedziałam że na świecie są żałośni ludzie, ale że aż tak? Nienawidzę ich, zresztą Naty też. Za każdym razem jak ich widzimy mówimy im coś niemiłego i każdy się z nich śmieje. Mogli by się w końcu opamiętać, głupie kujony....

*Diego*


Nazywam się Diego Hernandez i mam 18 lat. Moim najlepszym kumplem jest Maxi. Dzięki dwóm mega wrednym dziewczynom, których nienawidzimy jesteśmy nazywani kujonami. Śmieszne jest to, że wiele osób które te dwie dziewczyny ,,lubią''... No może nie lubią. ,,Nie nękają tak jak nas'' uczy się tak jak my. Dlaczego się tak na nas uwzięły? Natalie i Francesce przelecieli już wszyscy chłopcy w klasie. Jedynie my nie chcieliśmy. Stąd wzięła się ich nienawiść do nas. No... właściwie to od zawsze nas nienawidziły i obrażały, ale przez nie teraz nie lubi nas cała szkoła. Naprawdę często mamy ich dość. Podrywają wszystkich, są dziane i uważają że są takie fajne. Nienawidzę takich ludzi....



_____________________________________________________________________________
Hejka!
Witamy was na naszym nowym blogu o Diecesce i Naxi :)
Mamy nadzieję, że prolog was zaciekawił i nie raz tutaj zajrzycie
Napiszcie co sądzicie
DomiNika
NataliaNaty292
Ps: Jako Maxi i Naty zawsze będzie pisać NataliaNaty292, a jako Diego i Fran zawsze będzie pisać DomiNika